Całe życie okoliczności zmuszały mnie do tego, że większość rzeczy,
które robiłam i którymi się zajmowałam, robiłam nie dla siebie, tylko dla
innych. Moje potrzeby, moje sprawy i ogólnie ja – to wszystko było gdzieś w
przedostatniej kolejności odśnieżania. Miałam nadzieję, że przyjdzie taki
moment, kiedy będę mogła zająć się sobą. Niestety, wciąż jest tak samo, a nawet
gorzej. Nadal muszę kierować się nie swoimi priorytetami i podejmując różne
decyzje, brać pod uwagę zaspokajanie nie swoich potrzeb. Na dodatek w sytuacji,
gdy sama potrzebuję, żeby ktoś się mną zajął – nie mogę na to liczyć.
Wprawdzie nikt nam nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo i sprawiedliwie, mimo
to moje rozczarowanie jest olbrzymie. Zawiodło mnie tyle osób. I wciąż – z powodu
zobowiązań, których nikt oprócz mnie nie tylko nie chce na siebie wziąć, ale
nawet nie zauważa, że one istnieją – nie mogę zrobić ze swoim życiem i dla
siebie tego, co bym chciała.
Smutno mi.